RSS
sobota, 02 kwietnia 2011
babki z poczty

dostałam awizo na polecony. idę na pocztę. podaję awizo pani w okienku

pani: dowód proszę

ja: (podaję)

pani: (patrzy długo na dowód, mierzy, waży, porównuje, a następnie informuje zwięźle) adres się nie zgadza

ja:  ale imię i nazwisko się zgadzają!

pani: nie mogę wydać

ja: to jest dosyłanie. adres na kopercie jest ok. zgadza się z dowodem. dosyłają jednak tutaj, bo tutaj tymczasowo mieszkam

pani: mieszka pani tutaj, a w dowodzie jest inaczej. nie zgadza się

ja: ale na kopercie jest adres pierwotny i on się zgadza

pani:  odbiera pani tutaj. nie zgadza się

ja: i co teraz?

pani: proszę się zameldować tymczasowo

ja: niestety, właściciel domu w którym mieszkam nie wyraża zgody

pani:  nie mogę wydać

ja: (mam ochotę tam wskoczyć, wziąć swój list i uciec. to jednak byłaby kradzież. a może nie byłaby, bo swoją własność bym ino zagarnęła? próbuję inaczej) nie wiem czy pani słyszała, ale w nowych dowodach osobistych nie będzie adresu…

pani:  ale teraz jest! a pani ma niewłaściwy!

ja: (robię minę zbitego psa płci żeńskiej. zadziałało)

pani: po raz ostatni pani wydaję! ja już tutaj panią widziałam! pani tu przychodzi i odbiera polecone, a adres się nie zgadza! więcej pani nie wydamy! już ja się o to postaram!

w tym momencie przypomina mi się dowcip o ‘babach z poczty’:

Jasiu był bardzo biedny. marzył o rowerze i rolkach. przed świętami napisał więc list do świętego Mikołaja: 

drogi święty Mikołaju, mam na imię Jasio i jestem bardzo biedny. bardzo cię proszę o rower i rolki. 

list wrzucił do skrzynki. odczytały go panie z poczty i żal ścisnął ich serca. postanowiły zrzucić się chociaż na rolki dla Jasia. po otrzymaniu prezentu Jasio napisał kolejny list do świętego Mikołaja i wrzucił do skrzynki. treść listu była następująca:

drogi święty Mikołaju! bardzo ci dziękuję za wspaniałe rolki! jestem pewien, że wysłałeś również rower. niestety, baby z poczty ukradły.



09:20, anulina
Link Komentarze (9) »
środa, 16 marca 2011
po drodze do pracy
coś sie zobaczy

to mój ulubiony sklep na drodze nr 608. znaczy w sklepie nigdy nie byłam, ale do tabliczki zawsze się uśmiecham


19:09, anulina
Link Komentarze (5) »
niedziela, 13 marca 2011
porada sześciolatki

gram z Michem w państwa miasta. Michalina bawi sie obok, wszystko oczywiście rejestrując

zastanawiamy sie z Michem nad zwierzęciem na F, oprócz foki

Michalina: po co wy to robicie? przecież zwierzęta na wszystkie litery są w internecie w guglu

15:08, anulina
Link Komentarze (4) »
niedziela, 06 marca 2011
ginekologicznie

do mojego znajomego ginekologa przyszła pacjentka

pacjentka: panie doktorze, podbrzusze mnie boli

ginekolog: od kiedy panią boli?

pacjentka: od tygodnia. zwłaszcza jak na poboczu stoję cały dzień to potem mnie wieczorem boli

ginekolog: (ożeszku... dziwkę mam tutaj - myśli sobie)

przeprowadza badanie z najwyższą ostrożnością. narzędzia natychmiast do sterylizacji

po badaniu siada, aby spisać dane

ginekolog: jaki zawód pani wykonuje? (pyta spodziewając się najgorszego)

pacjentka: jestem policjantką w drogówce








19:27, anulina
Link Komentarze (5) »
piątek, 11 lutego 2011
wypad do USA

bardzo nie chciałam, ale musiałam. wezwał mnie prezydent US, tfu, naczelnik US. podświadomie wiedziałam, że będzie KOREKTA. sprawdził się stary scenariusz, że jak w coś naprawdę uwierzysz, to się ziści... zaznaczam, że wszystkie rubryki były wypełnione odpowiednio! mój brat policzył cyfry, pokazał miejsca do wypełnienia tekstem i wspólnie zrobiliśmy PIT. kropki i przecinki były wszystkie na swoich miejscach. pojechałam, złożyłam, dostałam pieczątkę ale niepokój wewnętrzny cały czas mi towarzyszył...

pewnego dnia dzwoni sąsiadka, że jest awizo na polecony. mam dosyłane wszystkie listy z poznania na wieś. nie dosyłają tylko policji, sądu, prokuratury i urzędu skarbowego... pojechałam od razu do USA. mają tam pewnie kopię tego, co mi wysłali. mieli. pani w okienku (wybrali super! młoda, bardzo wredna siksa) powiedziała najpierw, że ona nie ma pojęcia co to może być, ale jak podam jej NIP (może znaleźć tylko po NIPie!) to może znajdzie moją sprawę. wiedziałam! wiedziałam, że ona wiedziała że mogę swojego NIPu nie pamiętać. po co pamiętać numer, który ma zaraz przestać w ogóle fukcjonować dla mnie jako osoby fizycznej nie prowadzącej działalności gospodarczej (że się tak wyrażę :) ?  a ja? cyk cyk, z telefonu wygrzebałam i podaję NIP. siksa sprawdza w komputerze i rzuca: pokój 309

idę na górę. trzecie piętro. wchodzę do pokoju 309. trzy babki. byłam tam już kiedyś, pamiętałam że są naprawdę miłe!

ja: dzień dobry. skierowała mnie tutaj pani z dołu... dostałam od państwa jakąś korespondencję...

babka: nazwisko?

ja: (podaję i już wiem, że tutaj jest naprawdę miło! nikt wszak nie chciał mnie NIPem zaskoczyć!)

babka: (szuka w szafie, wyciąga papier i czyta) korektę zeznania musi pani złożyć

ja: wie pani, to wręcz niemożliwe! wszystkie cyfry były liczone i sprawdzone pięć razy przez mojego brata. wpisywałam je pieczołowicie we wskazane rubryki (mówię z zapałem, pozostałe dwie babki zaczynają patrzeć, jakby weszła osoba nie fizyczna, a psychiczna...) na końcu prawie ucałowałam formularz, a tutaj korekta...

babka: (mój wstęp wprowadził ją w dobry humor) wszystko jest dobrze wypełnione i sie zgadza. ale (zdobyła się na żart, co jest raczej niespotykane w panswie US) ucałowała pani niewłaściwy formularz...

ja: niewłaściwy formularz?? otrzymałam go na sali na dole! specjalnie tutaj przyjechałam. właśnie po ten formularz...

babka: dobrze, prosze iść na dół po formularz a ja pomogę pani zrobić korektę zeznania

ja: (naprawdę zadowolona zbiegam na dół. te panie z pokoju 309 są kochane)

na sali obsługi podatnika

ja: (rozglądam się, ale moich formularzy nigdzie nie ma) przepraszam pana (zagajam faceta i już wiem, że to on wręczył mi poprzednio ZŁY formularz!)

pan z kitką: tak?

ja: chciałam formularz PIT 28. i mam dwa problemy...

pan: (ma je gdzieś, ale mimo wszystko pyta z uprzejmości, co doceniam!) słucham?

ja: nie ma tutaj nigdzie formularzy... to jest pierwsza rzecz. ale zanim pan mi je zorganizuje to drugi problem: to pan we własnej osobie wręczył mi tutaj niewłaściwy formularz... jak to jest możliwe, że przyjeżdżam do USA osobiście i zostaję tutaj zdezinformowana... tutaj trzeba być uczciwym, to miejsce zaufania publicznego...

pan z kitką: tak tak, rozumiem panią... wina leży jednak po stronie drukarni...

ja: nie byłam w drukarni po formularz, tylko tutaj...

pan z kitką: rozumiem panią, ale dostaliśmy jedną paczkę niewłaściwych formularzy PIT 28...

ja: średnio mnie to pociesza...

pan z kitką: to może pocieszy panią fakt, że w paczce jest kilkaset formularzy... w związku z tym kilkaset osób będzie musiało korekty złożyć!









09:46, anulina
Link Komentarze (7) »
sobota, 05 lutego 2011
udział w ziemi
Michalinka: mamo, co to jest udział w ziemi?

ja: udział w ziemi... to znaczy ile kto posiada ziemi... nie, jeśli jest pole i ja mam kawałek tego pola i ty masz drugi kawałek to ja mam udział w tej ziemi i ty też

Michalinka: nie  rozumiem

ja: a gdzie to słyszałaś?

Michalinka: ciągle to słyszę! zawsze na końcu bajek mówią: udział w ziemi





09:04, anulina
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 31 stycznia 2011
profanum sakrum

Michalinka przychodzi i pokazuje mi dwa długopisy

Michalinka: mamo, fajne?

ja: fajne. a skąd masz?

Michalinka: wczoraj, z kościoła

ja: z kościoła?

Michalinka: są takie budki co się mówi grzechy. i tam sobie leżały! i wiesz co jeszcze mam? (kontynuuje, bardzo zadowolona z siebie) mam tutaj dwa pieniążki. srebrne! nie takie złote. złotych nie lubię, bo nic nie można za nie kupić. i wiesz jak je zdobyłam?

ja: no jak?

Michalinka: w kościele była taka skrzynka, znalazłam ją jak pozwoliłaś mi trochę pochodzić po kościele na muszy (mszę nazywa zawsze muszą ;) ledwo wcisnęłam rękę do tej skrzynki, bo dziurka była bardzo mała! ale udało mi sie! i zarobiłam te dwa pieniądze!


18:16, anulina
Link Komentarze (2) »
czwartek, 27 stycznia 2011
jasełka kasa i Małysz

trzej królowie wg Michaliny:

Kacper, Melchion i Baltazas

i tekst z Jasełek, który Michalinka sobie teraz chodzi i powtarza:

Najświętsza Panienka dzieciątko pobiła

oraz początki zaradności życiowej

Michalinka: mamo, już zaoszczędziłam pieniądze na tatuaże i sobie kupie

ja: w jaki sposób zaoszczędziłaś?

Michalinka: płaciłam w kościele złotymi małymi pieniążkami, znajdowałam je w domu. a złotówki sobie oszczędzałam

a w przyszłości chce być Małyszem


21:00, anulina
Link Komentarze (4) »
sobota, 22 stycznia 2011
dzieci gadają

Michalina robi sobie różne zadania w książce dla sześciolatków. po każdym ćwiczeniu stawiam ocene

Michalina: mamo, a to ćwiczenie mi nie wyszło

ja: nie przeczytałaś polecenia

Michalina: mamo, to postaw mi gorszą ocenę. na szóstkę nie ZASUSZYŁAM

teraz Micho. ostatnio na religii siostra im opowiadała o dzieciach, którym ukazała sie Matka Boska

Micho wieczorem

Micho: mamo, siostra mówiła ze Matka Boska często ukazywala sie dzieciom

ja: to prawda

Micho: (przejęty) mamo, ja sie boje. co mam zrobić, zeby Matka Boska przypadkiem nie ukazała sie mi??

i jeszcze w nastroju kościelono-religijnym. jesteśmy w kościele. zbierają na tacę. Michalina ma zawsze swój komentarz w stylu: mamo, daj pieniądze, bo teraz trzeba płacić. bacznie obserwuje też współwiernych ;) Michalina wrzuca na tacę i patrzy na faceta obok. po chwili pyta tak, że słyszy cała nawa ;)

Michalina: mamo, a dlaczego ten pan w czerwonym nie zapłacił?!


19:51, anulina
Link Komentarze (1) »
środa, 12 stycznia 2011
polecenie służbowe

wiem wiem.o pracy pisać nie powinnam, bo nóż widelec łyżka ktoś tu wlezie i awantura gotowa (przerabiałam to :) ale powstrzymać sie nie moge i mam w dupie czy wlezą czy nie. tłumaczę szefowi teksty angielskie i niemieckie (zaznaczam, że nie jestem tłumaczem tutaj!). w związku z tym rozochocił się

szef: tutaj są dokumenty dotyczące firmy X

ja: (patrzę i widzę, że są pa ruski) nie mówię po rosyjsku. znam minimum z minimum (tutaj cytuję urywek czytanki: posle urokaw ja był u Wowy. my dziełali uroki. mama Wowy ugastiła nas jabłakami. ja sjeł tri jabłaka)

szef: (nieprzejęty) musisz zobaczyć czy tutaj są jakieś umowy

ja: nie wiem, jak jest po rusku umowa więc nie gwarantuję, że prawidłowo wykonam zadanie

szef: no wiesz. nie przesadzaj z tym rosyjskim. przecież jak widzisz pieczątkę i podpis to musi być przeciez umowa

19:18, anulina
Link Komentarze (10) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze




web tracker



Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl